Jane Vasko jest policjantką z Nowego Yorku, która ściga handlarzy narkotyków i kartel przemytniczy, handlujący ludzkim towarem. Policyjny thriller zamienia się w science fiction z chwilą, kiedy Jane odkrywa w sobie niezwykłą zdolność do regeneracji, która czyni ją niemal niepokonaną. Dorzućmy do tego wojskowy spisek i genetycznie zmodyfikowanych przeciwników i mamy kolejną próbę ekranizacji cudownie pulpowego komiksu autorstwa duetu: Jimmy Palmiotti oraz Joe Quesada. Seria komiksowa "Painkiller Jane" niedawno została przypomniana w USA (ze sporym sukcesem), a wcześniej promowały go - telewizyjny serial z 2007 roku (z Kristanną Loken) oraz całkiem udany telewizyjny film nakręcony dla Sci Fi Channel (z bardzo FAJNĄ Emmanuelle Vaugier). Tym razem w postać Jane wcieli się Jessica Chastain. Zapowiada się ciekawie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sensacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sensacja. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 14 listopada 2016
Magazyn Coś: Szykuje się ekranizacja Painkiller Jane!
poniedziałek, listopada 14, 2016
bohaterka, ekranizacja, emmanuelle vaugier, film, heroina, jane vasko, jessica chastain, komiks, kristanna Loken, painkiller jane, pulp, science fiction, sensacja, serial
No comments
poniedziałek, 31 października 2016
Magazyn Coś: Ice-T, wampiry i gangsterzy!
poniedziałek, października 31, 2016
bloodrunners, czasopismo coś, film, gangsterzy, groza, horror, ice-t, kino, Magazyn COŚ, prohibicja, pulp, sensacja, wampiry
No comments
Na początku 2017 roku będziemy mieli okazję zobaczyć pulpową mieszankę sensacji, horroru i thrillera w produkowanym właśnie obrazie, pt. "Bloodrunners". Film opowiada o starciu wampira-gangstera, Chesterfielda (w tej roli Ice-T) ze skorumpowanym gliniarzem, którego gra Michael McFadden. Akcja ma miejsce w 1933 roku, w czasach prohibicji, a stawką w grze pomiędzy policjantem i hordą wampirów jest życie mieszkańców pewnego miasteczka. Film reżyseruje Dan Lantz ("Bloodlust Zombies"). Czekamy z niecierpliwością!
niedziela, 2 października 2016
Magazyn Coś: Nowe wieści z planu "Amerykańskich bogów"
niedziela, października 02, 2016
american gods, amerykańscy bogowie, chłopaki anansiego, czasopismo coś, ekranizacja, fantastyka, horror, ksiązki, Magazyn COŚ, neil gaiman, przygoda, sensacja, serial, telewizja, weird fiction
No comments
Pierwszy trailer serialu sieci Starz, z produkcji którego swego czasu wycofało się HBO, został zaprezentowany w ostatnie wakacje podczas Comic-Conu w San Diego. W tworzenie serii bardzo zaangażowany jest Neil Gaiman, który pomógł mocno rozbudować w scenariuszu show wątki, które potraktował w książce po macoszemu. Potwierdzono także wykorzystanie elementów fabuły z powieści "Chłopaki Anansiego". Najnowszy news z planu dotyczy rozbudowania roli Mad Sweeneya (postaci z irlandzkich legend), w którą wcieli się Pablo Schreiber. Premiera "Amerykańskich bogów" została zaplanowana na początek 2017 roku, ale plotki mówią, że może być przyspieszona.
czwartek, 29 września 2016
Magazyn Coś: Ninjak przywali nam na małym ekranie!
czwartek, września 29, 2016
akcja, arrow, bond, coś, czasopismo coś, komiks, Magazyn COŚ, michael rowe, ninja, ninjak, przygoda, sensacja, serial, szpieg, thriller
No comments
I to są naprawdę dobre wieści! Ninjak - bohater serii komiksowej wykreowanej przez Valiant Entertainment, która zadebiutowała w 1994 roku, trafi do telewizji. Tytułowy bohater to szpieg i ninja w jednej osobie. Bez maski, Ninjak przyjmuje tożsamość młodego milionera i playboya - Colina Kinga. Ojciec Kinga także był szpiegiem, który zostaje podstępnie zamordowany i właśnie wtedy młody Colin decyduje się pójść w ślady ojca i szukając zemsty, zaczyna pracować dla brytyjskiego rządu. W serialu w rolę Ninjaka wcieli się Michael Rowe ("Arrow"), a serialowi będą towarzyszyły nowe wydawnictwa komiksowe i gry wideo.
piątek, 23 września 2016
Magazyn Coś: Pulpowe komiksy o rekinie ludojadzie
piątek, września 23, 2016
action, atak, coś, coś na progu, czasopismo, hookjaw, horror, jaws, komiks, Magazyn COŚ, pulp, rekin, rekiny, sensacja, spielberg, szczęki, żarłacze
No comments
Żarłacz ludojad o chwytliwym imieniu "Hookjaw" wraca za sprawą Titan Comics, które wyda kilkuodcinkową komiksową serię w grudniu tego roku. Cykl opowiada historię rekina anty-bohatera, który pojawił się już w 1976 roku w magazynie komiksowym "Action" (krytykowanym za ekstremalnie wysoki poziom brutalności). Będą to pulpowe, pełne gore, przygodowe opowieści, mieszające ze sobą horror i sensację. Oryginalnie, komiksy o "Hookjaw" nawiązywały (choć nie bezpośrednio) do słynnych "Szczęk" Spielberga. Tym razem tytułowy rekin wmiesza się w podwodny konflikt pomiędzy naukowcami badającymi żarłacze, somalijskimi piratami, CIA i amerykańską Marynarką Wojenną. Nie zabraknie szpiegów, nagłych zwrotów akcji i hektolitrów krwi. Naszym zdaniem... Na zimę w sam raz.
wtorek, 20 września 2016
Magazyn Coś: Animowany Indiana Jones do obejrzenia już za tydzień!
wtorek, września 20, 2016
animacja, archeolog, awanturnik, coś na progu, czasopismo, fanfilm, indiana jones, królestwo kryształowej czaszki, lucasfilm, Magazyn COŚ, nowy indiana jones, przygody, pulp, sensacja, spielberg
No comments
Fanowski projekt, czyli krótka animacja o przygodach słynnego archeologa, zadebiutuje w sieci już 29 września. Wszystko za sprawą jednego człowieka - Patricka Schoenmakera, bardzo zdolnego grafika i animatora, który współpracował z Lucasfilm przy "Królestwie kryształowej czaszki", wtedy to właśnie, po wykonaniu jednej z grafik, artysta wpadł na pomysł zrobienia animacji o przygodach Indiany Jonesa. Lucasfilm nie był zainteresowany projektem, ale też nie przeszkadzał autorowi w mozolnej pracy nad realizacją pomysłu. Wykonanie filmu zajęło Schoenmakerowi nieco ponad pięć lat. Materiały z produkcji można znaleźć na stronie autora: patrikschoenmaker.com Na kinowego Indiego przyjdzie nam jeszcze poczekać. Premiera nowej części zaplanowana jest na lato 2019. Dlatego, głodni przygód Jonesa chętnie obejrzymy również przygotowaną przez Schoenmakera animację.
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Przeczytaj fragment zapowiadanej powieści o Fu Manchu!
poniedziałek, grudnia 29, 2014
coś na progu, czasopismo, ebook, fantastyka, fu manchu, horror, komiks, magazyn, powieść, pulp, sensacja
No comments
Zapraszamy do zapoznania się z fragmentem promocyjnym powieści o słynnym Fu Manchu autorstwa Saxa Rohmera, która zostanie wydana w cyklu "Biblioteki CNP". Ilustracja na okładce: Katarzyna Krzysztofowicz, tłumaczenie: Beata Lewińska.
sobota, 4 lutego 2012
Jak daleko się posuniesz, aby uratować kogoś kogo kochasz? (Coś na progu recenzuje - "Heavy Rain")
W czasach, w których gracze myślą, że wszystko już było, nie liczy się tylko solidne wykonanie tytułu, najważniejsze jest to, aby zaskoczyć odbiorcę. Studio Quantic Dream pokazało, że w dobie coraz bardziej popularnej rozgrywki sieciowej można stworzyć grę dla jednego gracza, która wywołuje pokłady emocji nieosiągalne nawet dla najlepszych multiplayerów. Heavy Rain, nazywany jest interaktywnym filmem, który reżyserowany jest przez nas samych. To od nas zależy jacy będą jego bohaterowie, czy wszyscy przeżyją i czy nasza przygoda skończy się dobrze. Tutaj każda decyzja ma znaczenie, a nawet drobny błąd może pozbawić kogoś życia. Tytuł doceniony przez fachowców stał się inspiracją m.in. dla twórców drugiej części Wiedźmina, którzy przyznają się do zastosowania podobnych rozwiązań we własnej produkcji.
Quantic Dream zaskarbiło sobie serca graczy grą Fahrenheit wydaną w 2005 roku na PC, Playstation 2 i Xboxa. Niepowtarzalny klimat, oryginalność i filmowe podejście do tej produkcji zwróciło uwagę całego świata na francuskie studio. Ogromny sukces młodych programistów, którzy w swoim dorobku mieli wcześniej zaledwie jedną pozycję zadziwił wszystkich. Trudno się więc dziwić, że ich kolejne dzieło - Heavy Rain, od początku wzbudzało spore emocje. Produkcja, która trafiła wyłącznie na Playstation 3 określana jest, przez samych twórców, jako psychologiczny thriler trzymający w napięciu od pierwszej sekundy, do samego końca. Ale czy rzeczywiście tak jest?
Wejście w strefę mroku
Zabawę zaczynamy wcielając się w postać Ethana Marsa, architekta, który wraz z żoną wychowuje dwóch synów. Wstajemy z łóżka w pustym domu i czytamy kartkę, z której wynika, że reszta rodziny pojechała na zakupy. Myjemy zęby, ubieramy się, możemy usiąść do pracy albo zwiedzić podwórze za domem. Wydawać by się mogło, że tego typu czynności są nudne i nie mają znaczenia, ale w tej grze wszystko jest inne. Poprzez drobne czynności lepiej poznajemy naszego bohatera, dowiadujemy się jak żyje i co lubi. Gdy do domu wraca żona z dziećmi, pomagamy jej w przygotowaniu obiadu, bawimy się z synami i w końcu jedziemy do galerii handlowej. Tam jeden z chłopców znika nam z oczu, a gdy w końcu go dostrzegamy wychodzi z budynku i zbliża się do ruchliwej ulicy. Ethan rzuca się za chłopcem pod koła samochodu, jednak dziecko ginie, a on zapada w śpiączkę. Gdy znowu spotykamy architekta, jest on już w separacji z żoną, mieszka w obskurnym domu i regularnie spotyka się z psychiatrą. Prawdziwa akcja zaczyna się jednak w momencie, w którym mężczyzna wybiera się ze swoim drugim synem Shaunem na plac zabaw. W pewnym momencie dostaje dziwnego ataku, a po przebudzeniu okazuje się, że chłopiec zniknął. Wszystko wskazuje na to, że został porwany przez seryjnego "mordercę z origami ". Czasu na uratowanie chłopca jest niewiele, a przed nami wiele trudnych wyborów.
Zabawę zaczynamy wcielając się w postać Ethana Marsa, architekta, który wraz z żoną wychowuje dwóch synów. Wstajemy z łóżka w pustym domu i czytamy kartkę, z której wynika, że reszta rodziny pojechała na zakupy. Myjemy zęby, ubieramy się, możemy usiąść do pracy albo zwiedzić podwórze za domem. Wydawać by się mogło, że tego typu czynności są nudne i nie mają znaczenia, ale w tej grze wszystko jest inne. Poprzez drobne czynności lepiej poznajemy naszego bohatera, dowiadujemy się jak żyje i co lubi. Gdy do domu wraca żona z dziećmi, pomagamy jej w przygotowaniu obiadu, bawimy się z synami i w końcu jedziemy do galerii handlowej. Tam jeden z chłopców znika nam z oczu, a gdy w końcu go dostrzegamy wychodzi z budynku i zbliża się do ruchliwej ulicy. Ethan rzuca się za chłopcem pod koła samochodu, jednak dziecko ginie, a on zapada w śpiączkę. Gdy znowu spotykamy architekta, jest on już w separacji z żoną, mieszka w obskurnym domu i regularnie spotyka się z psychiatrą. Prawdziwa akcja zaczyna się jednak w momencie, w którym mężczyzna wybiera się ze swoim drugim synem Shaunem na plac zabaw. W pewnym momencie dostaje dziwnego ataku, a po przebudzeniu okazuje się, że chłopiec zniknął. Wszystko wskazuje na to, że został porwany przez seryjnego "mordercę z origami ". Czasu na uratowanie chłopca jest niewiele, a przed nami wiele trudnych wyborów.
Gameplay dreszczowca
Tyle można powiedzieć o fabule, aby nie zepsuć zabawy. Oprócz Ethana historię poznajemy dzięki trójce innych postaci - Madison Page to młoda pani fotograf, która cierpi na bezsenność, Scott Shelby jest detektywem, który na zlecenie rodzin ofiar poszukuje mordercy z origami, a Norman Jayden - to agent FBI, pomagający miejscowej policji rozwikłać zagadkę. Twórcy gry dają graczom możliwość wyboru tego jacy mają być nasi bohaterowie. Troskliwy ojciec, a może człowiek walczący z depresją, który nie interesuje się synem? Uczciwy policjant przestrzegający przepisów, czy brutalny glina, który ma za nic kodeks honorowy i zrobi co tylko może, aby osiągnąć cel? Wszystko zależy od nas.
Gra pozbawiona jest interfejsu, co nadaje jej jeszcze bardziej filmowego charakteru. Dla ułatwienia autorzy umożliwili "podglądanie" myśli postaci, które przywołujemy wciskając odpowiedni przycisk kontrolera. Ten drobny napędza opowiadaną historię i pozwala nam poznać lepiej stan psychiczny prowadzonej przez nas postaci, co nie jest bez znaczenia. Gdy nasz bohater jest zdenerwowany, przyciski, pojawiające się na ekranie drgają, szybciej znikają szybciej i ułożone są w trudniejsze kombinacje. W Heavy Rain nie ma rzeczy bez znaczenia.
Gra pozbawiona jest interfejsu, co nadaje jej jeszcze bardziej filmowego charakteru. Dla ułatwienia autorzy umożliwili "podglądanie" myśli postaci, które przywołujemy wciskając odpowiedni przycisk kontrolera. Ten drobny napędza opowiadaną historię i pozwala nam poznać lepiej stan psychiczny prowadzonej przez nas postaci, co nie jest bez znaczenia. Gdy nasz bohater jest zdenerwowany, przyciski, pojawiające się na ekranie drgają, szybciej znikają szybciej i ułożone są w trudniejsze kombinacje. W Heavy Rain nie ma rzeczy bez znaczenia.
Techniczny thriller
Początkowo nieco kłopotu może przysparzać oryginalne, niespotykane w innych grach sterowanie. Na przykład - aby potrząsnąć kartonikiem soku przed wypiciem, należy energicznie potrząsnąć kontrolerem. Grafika stoi na bardzo wysokim poziomie, choć zdarzają się momenty, w których tekstury wyglądają jak z początku ubiegłej dekady, a ruch postaci wydaje się nienaturalny. Twórcy gry, słynący ze swojego studia Motion Capture położyli nacisk na jak najbardziej dokładne odzwierciedlenie mimiki postaci. Zwracając uwagę na reakcje spotkanych w grze osób, możemy zdecydować, czy kłamią, przejmują się sprawą, czy może rzeczywiście o niczym nie wiedzą.
Gra zdobyła trzy prestiżowe statuetki British Academy Video Game Awards w kategorii najlepsza muzyka (Normand Corbeil), najlepsza historia i najlepsze innowacje techniczne. Oprócz tego została okrzyknięta grą roku przez wiele branżowych serwisów i magazynów. Gracze na całym świecie uznali Heavy Rain za arcydzieło w świecie video rozrywki. Redakcja serwisu IGN przed miesiącem udostępniła ciekawe statystyki dotyczące produkcji Quantic Dream. Wynika z nich, że w ten interaktywny film na całym świecie zagrały trzy miliony graczy. Siedemdziesiąt pięć procent skończyło grę, przy czym jedynie jedna trzecia z nich utrzymała wszystkich bohaterów przy życiu, a około dwóch trzecich uratowało Shauna.
Emocje, sensacja, akcja!
Heavy Rain to gra zmuszająca do podejmowania trudnych wyborów. Gra, która wciąga niczym najlepsza książka i najciekawszy film. Na graczy czeka sześćdziesiąt etapów i kilka diametralnie różnych zakończeń. Gdy wpadniecie w świat przygotowany przez francuskie studio, nie będziecie mogli się z niego wyrwać przez długie godziny. Wiele innowacyjnych zabiegów urozmaica rozrywkę i potęguje przyjemności z gry. Najważniejsza jest jednak historia, którą przeżywamy wraz z bohaterami. Przerażająca opowieść dająca odpowiedź na pytanie: Jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć, aby uratować kogoś , kogo kochamy?
Mateusz Wacyra
poniedziałek, 16 stycznia 2012
Coś na progu recenzuje - "Dallas '63" (Stephen King)
poniedziałek, stycznia 16, 2012
Dallas 63, groza, Hadrony, JFK, Oswald, podróże w czasie, sensacja, Stephen King, thriller
No comments
Na oficjalnym blogu czasopisma "Coś na progu" będą regularnie pojawiały się recenzje najnowszych książek, filmów, gier i komiksów, związanych z grozą, kryminałem i opowieściami niesamowitymi. Specjalne "polecanki" naszych recenzentów trafią również do kolejnych numerów papierowego i elektronicznego wydania pisma. Zapraszamy do współpracy także zewnętrznych recenzentów. Przysyłajcie swoje teksty na redakcyjnego maila: cosnaprogu@gmail.com z dopiskiem blog.
Stephen King - "Dallas '63" (Wydawnictwo Prószyński i S-ka)
Za każdym razem, kiedy słyszę nowe doniesienia na temat Wielkiego Zderzacza Hadronów, odżywa we mnie naiwna wiara w to, że któreś z przełomowych odkryć dla fizyki , przybliży nas do wynalezienia sposobu na podróżowanie w czasie i przestrzeni. Historia ludzkości obfituje w wiele dramatycznych wydarzeń i domyślam się, że nie tylko ja chciałbym sporo zmienić w przeszłości. Możliwość wpływu na bieg minionych wydarzeń to niezwykle kusząca wizja. Kusząca, ale również bardzo niebezpieczna. Przekonał się o tym Jake Epping główny bohater „Dallas ‘63”, najnowszej powieści Stephena Kinga.
Stephen King - "Dallas '63" (Wydawnictwo Prószyński i S-ka)
Za każdym razem, kiedy słyszę nowe doniesienia na temat Wielkiego Zderzacza Hadronów, odżywa we mnie naiwna wiara w to, że któreś z przełomowych odkryć dla fizyki , przybliży nas do wynalezienia sposobu na podróżowanie w czasie i przestrzeni. Historia ludzkości obfituje w wiele dramatycznych wydarzeń i domyślam się, że nie tylko ja chciałbym sporo zmienić w przeszłości. Możliwość wpływu na bieg minionych wydarzeń to niezwykle kusząca wizja. Kusząca, ale również bardzo niebezpieczna. Przekonał się o tym Jake Epping główny bohater „Dallas ‘63”, najnowszej powieści Stephena Kinga.
Zanim sięgnąłem po „Dallas ‘63” zastanawiałem się nad tym, czy tak oklepany literacko motyw jak podróże w czasie, nie zepsuje nowej książki Kinga. Ryzyko było spore, ale na szczęście Król suspensu jest wciąż w dobrej formie.
BUDZIKOM ŚMIERĆ
W wyniku splotu przedziwnych zdarzeń główny bohater powieści odkrywa portal czasowy prowadzący do roku 1958. Perspektywy jakie otwierają się przed nim są niesamowite – Jake może nie tylko odmienić losy pojedynczych osób, ale także wpłynąć na życie milionów ludzi, udaremniając np. zamach na prezydenta Kennedy’ego.
Autor wykorzystał portal czasowy tylko jako pretekst do opowiedzenia historii, a elementy paranormalne zostały ograniczone do absolutnego minimum – i dobrze, bo kunszt pisarski Kinga dostrzegamy właśnie na poziomie kreacji bohaterów. Co ciekawe, także tytułowy, mocno promowany w mediach wątek zamachu, zostaje dosyć szybko odsunięty na bok. Nie znaczy to, że King potraktował go po macoszemu – rozdziały, w których Jake śledzi poczynania Lee Oswalda są świetnie napisane, a punkt kulminacyjny, czyli fragmenty powieści opisujące dzień, w którym prezydent ma zostać zamordowany, to już prawdziwe mistrzostwo budowania napięcia w duchu najlepszych sensacyjnych powieści. Kłopot w tym, że to nie wariacja na temat zamachu na Kennedy’ego stanowi o sile tej powieści. Najmocniejszą stroną „Dallas '63” jest coś zupełnie innego.
Autor wykorzystał portal czasowy tylko jako pretekst do opowiedzenia historii, a elementy paranormalne zostały ograniczone do absolutnego minimum – i dobrze, bo kunszt pisarski Kinga dostrzegamy właśnie na poziomie kreacji bohaterów. Co ciekawe, także tytułowy, mocno promowany w mediach wątek zamachu, zostaje dosyć szybko odsunięty na bok. Nie znaczy to, że King potraktował go po macoszemu – rozdziały, w których Jake śledzi poczynania Lee Oswalda są świetnie napisane, a punkt kulminacyjny, czyli fragmenty powieści opisujące dzień, w którym prezydent ma zostać zamordowany, to już prawdziwe mistrzostwo budowania napięcia w duchu najlepszych sensacyjnych powieści. Kłopot w tym, że to nie wariacja na temat zamachu na Kennedy’ego stanowi o sile tej powieści. Najmocniejszą stroną „Dallas '63” jest coś zupełnie innego.
BOHATER W GARŚCI, A NIE POTWÓR NA DACHU
Książka wciąga w swój świat bez reszty, nie ze względu na elementy fantastyki naukowej, czy sensacyjnego thrillera. Najważniejsze jest tu wykreowanie postaci głównego bohatera - człowieka, który niespodziewanie znajduje spokój i szczęście w zupełnie innej epoce, innym świecie. Prawdziwą przyjemność sprawia zagłębianie się w opisy dni, podczas których Jake powoli i stopniowo odnajduje się w nowej rzeczywistości, zdobywa pracę i pierwszych przyjaciół, gdy zmienia życie jednego z uczniów odkrywając drzemiący w nim talent aktorski i kiedy rozkwita jego romans z Sadie Dunhill, szkolną bibliotekarką. To właśnie opisy tych błogich chwil, podczas których z pozoru nic ważnego się nie dzieje, wzbudzają najwięcej emocji i to dla nich warto sięgnąć po tę książkę. Dodajmy do tego ostatnie kilkadziesiąt stron powieści, której zakończenie okazuje się małym arcydziełem i tak oto pod koniec lektury „Dallas '63” dojdziecie pewnie do wniosku, że trzymacie w rękach jeden z najbardziej poruszających tekstów jakie kiedykolwiek wyszły spod pióra Kinga.
Do podobnego wniosku musieli dojść najwyraźniej także producenci z Hollywoodzkiej Fabryki Snów, bo ekranizacja najnowszego dzieła Kinga była dogadana jeszcze przed premierą samej książki. Zanim jednak do kin wejdzie film w reżyserii Jonathana Demme'a, koniecznie zapoznajcie się z literackim pierwowzorem, istnieje bowiem spora szansa na to, że jej główny bohater wpłynie nie tylko na życie JFK, ale także i na was.
Do podobnego wniosku musieli dojść najwyraźniej także producenci z Hollywoodzkiej Fabryki Snów, bo ekranizacja najnowszego dzieła Kinga była dogadana jeszcze przed premierą samej książki. Zanim jednak do kin wejdzie film w reżyserii Jonathana Demme'a, koniecznie zapoznajcie się z literackim pierwowzorem, istnieje bowiem spora szansa na to, że jej główny bohater wpłynie nie tylko na życie JFK, ale także i na was.
Piotr Kistela












