Adres facebook

środa, 5 września 2012

TRZYDNIOWA PROMOCJA TRWA!


TRZYDNIOWA PROMOCJA w naszym internetowym sklepie! http://dobrehistorie.pl/ KUP antologię "Cienie spoza czasu", a trzeci numer "Coś na Progu" otrzymasz gratis! Promocja jest ważna w dniach 5-6-7.09.2012 (do północy 7.09.2012). 

Za 29zł (wysyłka gratis!) otrzymujecie niemal 500 stron opowiadań wybitnych autorów! Promocję TRZYDNIOWĄ można łączyć z kodem rabatowym na zakup "Cieni spoza czasu", który ukrywa się w każdym egzemplarzu #2 numeru "Coś na Progu".

wtorek, 4 września 2012

Coś na progu poleca opowiadania do czytania #2 (Joe Hill)

JOE HILL
"UPIORY XX WIEKU" 

Swego czasu mądrowałem się, że codziennie czytam jedno opowiadanie. Chciałbym zachęcić do takiego hobby innych i dlatego, będę regularnie opisywał teksty, które danego dnia wpadły mi w oko...

Łukasz Śmigiel

„Upiory XX wieku” to zbiór opowiadań, który przez długi czas omijałem szerokim łukiem. Powodów było kilka. Miałem już wcześniej krótki romans z opowiadaniami młodszego syna Kinga – Owena i nie czułem się nimi jakoś szczególnie dopieszczony. Zakładałem także, że cień wielkiego ojca nie musi wcale pozytywnie wpływać na twórczość jego synów. Dodatkowo wkurzał mnie napis wydawcy na okładce, który bezpretensjonalnie i bezsensownie krzyczał: „Współczesny horror ma nowego mistrza”. Za każdym razem, kiedy ważyłem książkę w ręku, w oko wpadało mi to hasełko i myślałem sobie – BEZ JAJ, po czym ponownie odkładałem ją na półkę.

Moja niechęć osłabła nieco, kiedy dowiedziałem się, że twórczość Hilla doceniło Bradbury Fellowship. Potem posypały się kolejne nagrody i właściwie nie było już odwrotu, wiedziałem że prędzej, czy później na bank przeczytam ten zbiorek (ozdobiony bardzo, ale to bardzo obleśną okładką w typowym stylu Albatrosa – fuj!). Ostatecznie upolowałem „Upiory” w taniej książce. Przed lekturą przypomniałem sobie w ramach ciekawostek występ dziewięcioletniego Hilla w Creepshow z 1982 roku (reż. George A. Romero) i wpadłem między kartki...

We wstępie twórczość Hilla zachwala Christopher Golden, którego można kojarzyć m. in. z książek o Hellboyu oraz wielu innych... co bardziej dziwacznych projektów i choć nie ufam mu jakoś szczególnie, po przeczytaniu całości „Upiorów...” (w ciągu jednego dnia!), absolutnie zgadzam się z jego porównaniami Hilla do klasyków – Ambrose'a Bierce'a, czy Williama Burroughsa. Przy czym „Upiory” nie pretendują wcale do zbioru opowiadań grozy. Mamy tu także teksty niegroźne i niefantastyczne, wszystkie pokazują jednak, że Hill nie musi się odżegnywać od rodowego nazwiska. Każde z tych opowiadań jest przykładem niezwykle zgrabnego, pisarskiego rękodzieła. Świetne pomysły, wykręcone fabuły, ostre zwroty akcji, żywe twisty i najważniejsze – dobre opowieści. Wrażenie robi także język, opisy i znakomite dialogi. Natychmiast zaciekawił mnie projekt scenariusza stworzonego przez obu Kingów juniorów. Owen wciąż jeszcze nie przekonał mnie do siebie, ale Hill ma ogromny potencjał.

Co polecam ze zbioru? Każde z tych opowiadań to świetna robota, ale dziś coś dla tych, którym brakuje czasu na jedno opowiadanie dziennie. Tekst nosi tytuł „Martwe drzewo” i zajmuje raptem niecałe trzy stroniczki książki. Podziwiam takie teksty. Hill ukrył na tych trzech stronach tak potencjalnie fajny pomysł, że bez trudu dałoby radę rozwinąć go w powieść. Na dodatek mamy stopniowanie napięcia i zagranie marsza pogrzebowego na emocjach czytelnika na końcu. Jak mawia mój znajomy... Robi robotę. Jesteście zaganiani? Nie macie czasu na powieść, nowelę, czy pełnowymiarowe opowiadanie? Przeczytajcie „Martwe drzewo” - trzy minuty tańca w parze z bardzo dobrą literaturą. 

Ł.Ś. 

piątek, 31 sierpnia 2012

Cienie spoza czasu - kolejne bardzo dobre recenzje...

„Cienie spoza czasu” to najlepsza antologia dzieł uznanych pisarzy składających hołd twórczości H.P. Lovecrafta, która została wydana w Polsce. Wszyscy autorzy wzorowo odrobili lekcję, trzymając się przy tym charakterystycznych dla swych opowieści motywów. Dostajemy tutaj nie tylko nawiązania do klasycznych historii Samotnika z Providence, ale także do dzieł Raymonda Chandlera czy Wiliama Szekspira oraz udane zabawy konwencjami – horror, kryminał, suspens, a nawet współczesną politykę Bliskiego Wschodu. Do recenzji...

Recenzja w portalu GILDIA.PL

Na zdjęciu obok - pisarz Ramsey Campbell, gość tegorocznego Krakonu 2012, autor opowiadania "Przyciąganie" z antologii "Cienie spoza czasu".





Cienie spoza czasu to zbiór dobrych oraz bardzo dobrych tekstów. To ponad trzysta stron rozrywki orbitującej w kierunku lovecraftowskiego klimatu i z wieloma ukłonami w stronę utworów Samotnika z Providence, ale pozbawione niemal karykaturalnego zadęcia, które cechuje inspirowane Lovecraftem teksty Blocha, Kuttnera czy Derletha. I choć ta antologia raczej nie przysporzy autorowi mitów Cthulhu nowych czytelników, to jest rodzajem hołdu, który fanom sprawi mnóstwo frajdy, i z którego każdy autor fantastyki mógłby być dumny. Do recenzji... 

Recenzja w serwisie Unreal Fantasy


Na zdjęciu obok - pisarz Edward Lee, gość tegorocznego Polconu 2012, autor opowiadania "Pierwiastek zła" z antologii "Cienie spoza czasu".





środa, 22 sierpnia 2012

Antologia "Cienie spoza czasu" - pierwsze recenzje...

Nie udało mi się wyrwać – opleciony odnóżami Przedwiecznych zostałem skutecznie wciągnięty na kilka godzin do ich plugawego wymiaru. Cienie spoza czasu można uznać zatem za antologię udaną. Na szczególną uwagę zasługują teksty Fostera, Wolfe’a i Moore’a, niewiele słabsze są opowiadania autorstwa Lee, Newmana, Wilsona, Castle’aCampbella. Udało się także uniknąć teksów, które można by określić mianem nieudanych. Innymi słowy – jest dobrze. Do recenzji...


Róż­no­rod­ność Cieni spoza czasu to spory jej atut. Wydaje się, że każdy znaj­dzie tu zarówno tek­sty, które mu się spodo­bają jak i te, które nie tra­fią w jego czy­tel­ni­cze gusta. W moim przy­padku uda­nych tek­stów było wię­cej, niż tych słab­szych, co pozwala mi z czy­stym sumie­niem pole­cić tę anto­lo­gię. Do recenzji...


Podsumowując – cieszę się, że pierwszy zbiór tego rodzaju okazał się tak wartościową i porządnie wydaną pozycją (pulpowa okładka też bardzo mi się podoba). Zdecydowanie polecam. Do recenzji...



Wydawnictwo Dobre Historie zaserwowało wszystkim fanom (nie tylko Lovecrafta, ale i całego gatunku) niezwykle smakowite danie. Zaprezentowane teksty są dosyć różnorodne. Czasem wykręcają znane i lubiane motywy, innym razem są zgodne z koncepcjami bohatera tego hołdu. Większość z nich ma jednak jeden wspólny mianownik. Są po prostu bardzo dobrą literaturą. Do recenzji...



"Cienie spoza czasu" znajdziesz w sieci salonów EMPIK oraz w sklepie Wydawnictwa Dobre Historie.

niedziela, 19 sierpnia 2012

Konkurs! wygraj "Cienie spoza czasu" z autografem Ramseya Cambella...

Zapraszamy do zabawy. Do północy 23.08. można wklejać jako komentarze (na blogu albo na facebooku wydawnictwa) pod poniższym zdjęciem dowolnej długości wiersze (także te pozbawione rymów), w których znajdą się następujące słowa: Nyarlathotep, Egipt, chaos (jedna osoba może wkleić dowolną ilość wierszy). Zwycięski wiersz wybrany przez naszą redakcję, nagrodzimy egzemplarzem antologii "Cienie spoza czasu" opatrzonym autografem Ramseya Campbella (w książce znalazło się jego opowiadanie pt. "Przyciąganie", nominowane do Nebuli). Wywiad z pisarzem i fragment jego opowiadania przeczytacie tutaj... 


sobota, 18 sierpnia 2012

Coś na progu poleca opowiadania do czytania #1 (Fritz Leiber)

Swego czasu mądrowałem się, że codziennie czytam jedno opowiadanie. Chciałbym zachęcić do takiego hobby innych i dlatego, będę regularnie opisywał teksty, które danego dnia wpadły mi w oko.

Łukasz Śmigiel

Fritz Leiber – Przygody Fafryda I Szarego Kocura “Przez mgły i morza” („Swords in the Mist” 1968).

Opowiadanie pt. „Ciężkie czasy w Lankmarze”

Fritz Leiber to legenda. Starczy powiedzieć, że uważa się go powszechnie za jednego z ojców gatunku Sword and Sorcery. To także sztandarowy przykład znakomitego twórcy Weird fiction. Leiber pisał dużo – od horroru po science fiction i doskonale mieszał ze sobą literackie gatunki. Moja przygoda z jego twórczością zaczęła się od opowiadań z Fafrydem i Szarym Kocurem w roli głównej. To właśnie do tych tekstów najchętniej wracam każdego roku, najczęściej zresztą w okolicach urlopu. Tym razem padło na opowiadanie pt. „Ciężkie czasy w Lankmarze”. Zanim jednak kilka słów na jego temat, małe wprowadzenie...

Świat, w którym rozgrywa się akcja jest typowym uniwersum z gatunku magii i miecza. Sami bohaterowie są niezwykli i zestawieni na zasadzie przeciwieństw. Fafryd to potężny barbarzyńca, niby w stylu Conana, a jednak dużo bardziej ludzki i z pewnością bardziej rozgarnięty (Leiber podobno wzorował go na sobie!). Szary Kocur to z kolei zwinny i przebiegły złodziejaszek (tutaj wzorem dla postaci okazał się znajomy pisarza). Razem przyjaciele są śmiertelnie niebezpieczni. Podejmują się najbardziej nieprawdopodobnych, ryzykownych i szelmowskich misji, nieustannie nadstawiają karku – raz dla pieniędzy, kiedy indziej dla sławy, kobiet, czy wina. Fafryd i Kocur to para awanturników, bez których prawdopodobnie nigdy nie usłyszelibyśmy o Feliksie i Gotreku, czy Jaskrze i Wiedźminie.

Opowiadanie, do lektury którego chciałem Was zachęcić, to historia rozstania naszych herosów. W Lankmarze nastały ciężkie czasy i obaj bohaterowie szukając pracy angażują się w biznes religijny... Kocur przyłącza się do organizacji, która wymusza na kapłanach różnych kultów haracze, a Fafryd zostaje przez przypadek akolitą zapomnianego i biednego bożka, zwanego Garncowym Iszkiem. W wyniku wielu zbiegów okoliczności obaj panowie zmierzą się ze sobą, ale też poprzez swoje przygody, pozwolą nam poznać wiele sekretów świątynnego biznesu. Leiber umiejętnie miesza ze sobą elementy komediowe, sensacyjne i fantastyczne. Wszystko opisane jest barwnym, pełnym ironii językiem, którego wielkim fanem jest Terry Prarchett (stworzone przez niego Ankh-Morpork jest mocno wzorowane na Lankmarze).

Jeżeli jeszcze nie słyszeliście o Fritzu Leiberze, koniecznie sięgnijcie po opisane przez niego przygody Fafryda i Kocura (to one przyniosły pisarzowi nagrody Nebuli i Hugo w 1970 roku). Pierwsze z opowiadań z barbarzyńcą i złodziejem w rolach głównych ukazało się w pulpowym piśmie Unknown, w 1939 roku. To legenda i klasyka zarazem, a jednocześnie dowód na to, że można napisać mądre fantasy, operując lekkim, łatwo przyswajalnym językiem, mieszając ze sobą opowieści awanturnicze z grozą i komedią.

Jedno z pulpowych opowiadań Leibera znajdziecie także w trzecim numerze „Coś na Progu”, który w całości poświęcony jest prozie z gatunku Weird Fiction. http://cosnaprogu.com.pl
Przygody Fafryda i Kocura dostępne są w sieci taniej książki za dychacza! Nie ma co się zastanawiać nad zakupem – polecamy jako dużo lepszą inwestycję niż Amber Gold :-)

Ł.Ś. 

 

piątek, 17 sierpnia 2012

Trzeci numer "Coś na Progu" w druku...

Jak tylko dolecą do nas paczki z czasopismami, zaczynamy natychmiastowe świstakowanie. Kto jeszcze nie zamówił w pre-orderze numeru 3, może to zrobić w naszym kiosku online: http://cosnaprogu.com.pl/

Poniżej prezentujemy kilka przetasownych próbnych wydruków:

Zapraszamy także do lektury "Wstępniaka" z numeru trzeciego:http://issuu.com/dobrehistorie/docs/cosnaprogutrzy

Szukaj